Ankieta

Ulubiona młoda damska postać?

Hermiona Granger

Ginny Weasley

Parvati Patil

Padma Patil

Fleur Delacour

Luna Lovegood

Cho Chang

Lavender Brown

Zaloguj się by zagłosować

Nasi Czarodzieje

Społeczność ma 14 członków. Jest 1 użytkownik online: 0 Zarejestrowanych, 1 Gość

Zobacz wszystkie

Nasze rozmowy

Galeria

Przejdź do galerii Embed

Cytat Tygodnia

Ona jest siostrą Rona. Ale zerwała z Deanem. To nie zmienia faktu, że jest siostrą Rona. Jestem jego najlepszym kumplem! To pogarsza sprawę. Gdybym najpierw z nim pogadał... Toby mnie rąbnął. No to co? On jest moim najlepszym kumplem!

Fano-dzieje

przeglądaj forum

O Naszych ulubieńcach

Od kilku miesięcy Justin Bieber jest jedną z najsławniejszych gwiazd. O uzdolnionym 16-latku piszą wszystkie magazyny oraz portale plotkarskie, a w telewizji ciągle lecą jego teledyski, występy i wywiady.

Mimo to, Daniel Radcliffe jeszcze dwa tygodnie temu nie miał pojęcia, kim jest Bieber i kiedy po raz pierwszy zobaczył jego klip był przekonany, że to dziewczyna!

Przyznaję, że jestem trochę do tyłu, jeżeli chodzi o nowinki ze świata muzyki - powiedział aktor w wywiadzie dla stacji muzycznej. Pierwszy raz usłyszałem Justina Biebera dopiero 2 tygodnie temu. Szczerze mówiąc, byłem przekonany, że to dziewczyna. Zmyliła mnie ta fryzura i delikatny głos. Nigdy wcześniej go nie słyszałem, a to podobno jakaś duża gwiazda.

Ten wywiad był poważnym błędem. Daniel najwyraźniej nie wie, że z fankami Biebera się nie zadziera, a za takie słowa można dostać wiadomość z groźbą śmierci.

więcej...

przeglądaj wszystkie...

Harry Potter Zaklęcia

ACCIO- zaklęcie przywołujące wybraną rzecz (przybycie), z łaciny accio oznacza "przywołać". ALOHOMORA - zaklęcie otwierające zamki drzwi, okien, kufrów, itp. (ALOHOMORA znaczy otwarcie). APARECJUM - zaklęcie, ktore powoduje, że widzialnym staje się to, co było niewidzialne (APARECJUM znaczy ujawnianie). AVADA KEDAVRA - zaklęcie uśmiercające, zakazana klątwa zabijająca (śmierć natychmiastowa), "wymaga potężnej mocy magicznej", za użycie tego zaklęcia grozi dożywotnie przebywanie w Azkabanie (więcej informacji). AVIS - zaklęcie, które powoduje, że z różdżki wylatują małe ptaszki (zaklęcia tego użył pan Ollivander podczas sprawdzania różdżki Wiktora Kruma przed Turniejem Trójmagicznym). CARPE RETRACTUM - zaklęcie z gry "Harry Potter i Więzień Azkabanu"; rzucający to zaklęcie może skutecznie przyciągnąć do siebie przedmioty, a także przyciągnąć siebie do nieruchomych przedmiotów (dodała Bajuś). CHŁOSZCZYŚĆ - zaklęcie, które czyści różne przedmioty CONFUNDUS - zaklęcie omamienia, człowiek, który jest pod jego wpływem, skłonny jest uwierzyć we wszystko to, czego pragnie rzucający to zaklęcie (confundo oznacza pomieszać). CONJUNCTIVITUS - zaklęcie, które działa na oczy (oślepia). Wiktor Krum pokonał tym sposobem chińskiego ogniomiota . COOLOPORTUs - zaklęcie zamykające drzwi, Hermiona i Harry użyli je kilkakrotnie, kiedy uciekali wraz z innymi przed śmierciożercami w Departamencie Tajemnic . CRUCIO - zaklęcie zadające ból, zakazana klątwa Cruciatusa, która zadaje ból krzyżowy lub: CRUCIATUS - zaklęcie niewybaczalne, sprawia ofierze wielki ból : nazwa tego zaklęcia wzięła się od łacińskiego czasownika "cruciare" co oznacza "torturować". DELETRIUS - zaklęcie powodujące koniec działania zaklęcia Priori Incantatem, przeciwzaklęcie do Priori Incantatem (przeciwność) . DENSAUGEO - zaklęcie, które powoduje, że osobie, na którą je rzucono w przerażający sposób rosną przednie zęby. DIFFINDO - zaklęcie, które przecina sznury, sieci i wszelkie roślinne formy życia, przydatne na lekcjach zielarstwa. DISSENDIUM - zaklęcie powodujące otwieranie np. przejścia do Hogsmeade w garbie jednookiej czarownicy (Dissendium znaczy przeciwieństwo zakończenia). DISILLUSION - inaczej Czar Rozpłynięcia; zaklęcie, po którym człowiek nie staje się niewidzialny lecz jego ciało zlewa się z otoczeniem i wtapia się w nie tak samo, jak w przypadku kameleona. DRACONIFORS - zaklęcie z gry "Harry Potter i Więzień Azkabanu"; przemienia smocze statuetki w małe, żywe, latające smoki, którymi można sterować przez krótki okres czasu . DRĘTWOTA - zaklęcie wywołujące drętwotę ciała, Harry używał go podczas zadania w labiryncie . ENERVATE - zaklęcie przywracające przytomność, niweluje skutki zaklęcia oszałamiającego, przeciwzaklęcie do Drętwoty. ENGORGIO - zaklęcie powiększające . EVANESCO - pod wpływem tego zaklęcia znikają przedmioty i eliksiry . EXPECTO PATRONUM - zaklęcie zwane Patronusem, na dźwięk którego pojawia się Patronus - rodzaj pozytywnej siły zwalczającej dementorów. Jest projekcją tego, czym żywi się dementor, czyli nadziei, szczęścia, woli przeżycia, ale nie może odczuwać rozpaczy jak prawdziwy człowiek, więc dementor nic mu nie może zrobić. Jest to bardzo trudne zaklęcie, wielu wykwalifikowanych czarodziejów ma z nim trudności. EXPELLIARMUS - zaklęcie rozbrajające (znaczy wyrzucać rozbrajać). FERAVERTO - tym zaklęciem profesor McGonagall zamieniła ptaka w kielich . FERULA - zaklęcie unieruchamiające i bandażujące zranioną nogę, magiczny opatrunek (opatrzenie). FIDELIUS - zaklęcie, dzięki któremu jedna osoba chroni sekret powierzony jej przez drugiego człowieka. Tak długo, jak ta osoba sama nie zechce go wyjawić, nikt tego sekretu nie pozna. FINITE INCANTATEM - zaklęcie niwelujące działanie innych zaklęć (to samo co neutralizacja). FLAGRATE - zaklęcie powodujące zaznaczanie terenu ognistym X. Hermiona użyła tego zaklęcia w V tomie żeby zaznaczyć drzwi w Departamencie Tajemnic . FLIPENDO - zaklęcie powodujące przesunięcie lub odpychanie przedmiotów i potworów (odwrócenie przesunięcia). FURNUNCULUS - zaklęcie parzące . GLACIUS - zaklęcie z gry "Harry Potter i Więzień Azkabanu"; dzięki temu zaklęciu, można zmienić wodę w lód oraz gasić pożary. Glacius to bardzo przydatne zaklęcie przeciwko niektórym, ognistym mieszkańcom Hogwartu . IMMOBILlUS - zaklęcie "wyciskające" z chochlików kornwalijskich energię. Stają się wtedy nieszkodliwe i spokojne!: zaklęcie nie pozbawia mocy tylko unieruchamia. IMPENDIMENTO - zaklęcie spowalniające działanie lub inaczej, jest to zaklęcie ( a właściwie urok ) broniące przed czarną magią. IMPERIO - zaklęcie dające czarodziejowi całkowitą kontrolę nad wybrana osobą. IMPERVIUS - zaklęcie odpychające wodę, dobre dla "okularników" ponieważ krople deszczu nie osiadają na szkłach. INCANCERUS - zaklęcie powodujące wytworzenie grubych lin, które zwiążą przeciwnika. Tym sposobem profesor Umbridge związała centaura Zakałę w Zakazanym Lesie . INCENDIO - zaklęcie powodujące, że płonie ogień w kominku. LEGILIMENS - zaklęcie, które umożliwia wkradnięcie się do czyjegoś umysłu i zobaczenie wspomnień tej osoby . LINIA WIEKU - zaklęcie, którego użył Dumbledore w HPiCO, by nie dopuścić uczniów poniżej 17-ego roku życia do wzięcia udziału w Turnieju Trójmagiczym . LOCOMOTOR - zaklęcie powodujace przemieszczenie, lewitację przedmiotu i możliwość sterowania nim za pomocą różdżki. Działanie podobne do Mobiliarbus (z łaciny: locatio - umieszczenie, locus - miejsce, przestrzeń, moto - poruszać) . LOCOMOTOR MORTIS - zaklęcie zwierające nogi. LUMOS - zaklęcie, które powoduje, że zapala się światełko na końcu różdżki i oświetla pomieszczenie (blask). MOBILIARBUS - zaklęcie powodujące przemieszczanie się przedmiotów. MOBILICORPUS - zaklęcie umożliwiające przenoszenie nieprzytomnej osoby, jakby niewidzialne sznurki pociągały za przeguby, szyję i kolana. MORSMORDRE - wywołuje znak ciemności - Mroczny Znak (znak mordu). NOX - gasi światło na końcu różdżki, przeciwzaklęcie do Lumos ("anty blask"). OBLITERATION - to zaklęcie zaciera ślady na ziemi . OBLIVIATE - zaklęcie zapomnienia, które powoduje zanik lub modyfikację pamięci, użyte przez Lockhart'a spowodowało eksplodowanie złamanej różdżki Rona z siłą małej bomby. OCULUS REPARE - zaklęcie naprawiające stłuczone okulary. ORCHIDEUS - zaklęcie wyczarowujące kwiaty, użył go pan Ollivander sprawdzając różdżkę Fleur Delacour przed Turniejem Trójmagicznym. PAKUJ - zaklęcie, które pakuje ubrania. PESKIPIKSI PESTERNOMI - zaklęcie mające poskromić chochliki kornwalijskie. PETRIFICUS TOTALUS - zaklęcie Pełnego Porażenia Ciała, powoduje petryfikację czyli paraliż całego ciała (totalna petryfikacja). PORTUS - zaklęcie zamieniające przedmiot w świstoklik . PRIORI INCANTATEM - to zaklęcie wyjątkowe, które powoduje złączenie się różdżek - sióstr czyli mających ten sam rdzeń; nie chcą one walczyć jedna przeciwko drugiej lecz gdy są do tego zmuszane, to pojawiają się ostatnie zaklęcia wywoływane przez różdżkę tego, który ma w danym momencie bliżej siebie na nici tajemnicze światełko (zaklęcia są przypominane odwrotnie od chronologii czasu) . PROTEGO - zaklęcie tarczy, powoduje wytworzenie tarczy ochronnej, która odbija zaklęcia . QUIETUS - przeciwzaklęcie do Sonorus (cisza), powoduje zmniejszenie siły głosu do normalnego poziomu. REDUCIO - zaklęcie pomniejszające. REDUCIO jest przeciwzaklęciem do Engorgio (zaklęcie powiększjące). Sugestia wydaje się być logiczna. REDUCTO - zaklęcie redukujące . RELASHIO - zaklęcie, które powoduje, że z różdżki tryskają iskry, może też spowodować strzelanie ukropem, co stało się w jeziorze. REPARO - zaklęcie służące do naprawiania, na przykład rozbitej szyby. RICTUSEMPRA - zaklęcie wyzwalające z różdżki potężny snop żółtego światła, który godzi w przeciwnika z ogromna siłą. RIDDIKULUS - zaklęcie obezwładniające bogina, zmusza go do zamienienia się w coś zabawnego. SERPENSORTIA - zaklęcie, które wyczarowuje węża z różdżki. SILENCIO - zaklęcie uciszające, które odbiera głos temu, na kogo zostało rzucone. SKURGE - zaklęcie oczyszczające z różnych zanieczyszczeń, usuwa klejącą i niebezpieczną ektoplazmę. SONORUS - zaklęcie wzmacniające głos, użył go Ludo Bagman podczas komentowania finału Mistrzostw Świata w quidditchu. SPONGIFY - zaklęcie wymyślone przez autorów gry HP i KT. Polega ono na rzuceniu czaru na znak sprężyny i wskoczenie na nią. Wysoki skok gwarantowany!! TARANTALLEGRA - zaklęcie, które wywołuje taniec przeciwnika wbrew jego woli, zmusza nogi do tańca. TORTURA TRANSMUTACJI - zaklęcie powodujące transmutację osób, ale wiąże się z tym także okropny ból . ROK NAROWISTOŚCI - zaklęcie, które powoduje narowistość latającej miotły. UROK POPLĄTANIA JĘZYKA - zaklęcie, przy pomocy którego podobno Gilderoy Lockhart wyleczył wieśniaka z Transylwanii. VIPERA EVANESCA/IVANESCA - zaklęcie użyte w filmie "Harry Potter i Komnata Tajemnic". Rzucił je Snape na węża, z którego zostało tylko trochę pyłu "vipera" czyli "wąż", "żmija" i "evanesco" czyli "usunąć coś". waddiwasi - odblokowanie otworu, na dźwięk tego zaklęcia rzuconego przez profesora Lupina, z dziurki od klucza wystrzeliła grudka gumy do żucia i trafiła prosto w dziurkę nosa Irytka. WINGARDIUM LEVIOSA - zaklęcie, na dźwięk którego latają różne przedmioty. ZAKLĘCIE BĄBLOGŁOWY - czar powodujący wytworzenie się wielkiej bańki powietrza, dzięki której można oddychać pod wodą. Użyli go Fleur Delacour i Cedrik Diggory podczas drugiego zadania Turnieju Trójmagicznego . ZAKLĘCIE BUJNEGO OWŁOSIENIA - pod wpływem tego zaklęcia włosy rosną do gigantycznych rozmiarów . ZAKLĘCIE HOMOMORFICZNE - czar, który powoduje zamienienie się w normalną postać człowieka, który został poddany transmutacji lub transformacji . ZAKLĘCIE KAMELEONA - zaklęcie, które powoduje, że ciało przybiera barwę otoczenia ZAKLĘCIE NIENANOSZALNE - umożliwia ukrycie budynku w taki sposób, aby nie było go na mapie i żeby żaden czarodziej go nie znalazł . ZAKLĘCIE ODSYŁAJĄCE - zaklęcie odwrotne do ZAKLĘCIA PRZYWOŁUJĄCEGO; w HPiCO Neville niechcący (albo chcący) rzuca je na Flitwicka . ZAKLĘCIE PODUSZKOWE - (nie wiem jak to jest przetłumaczone, w każdym razie jest w "Quidditch przez wieki") polega na wyczarowaniu niewidzialnej poduszki na trzonku miotły, bardzo pożyteczne zaklęcie biorąc pod uwagę fakt, że większość zawodników Quidditcha to mężczyźni.... ZAKLĘCIE PROTEUSZA - jest to zaklęcie, którego użyła Hermiona, do zaczarowania fałszywych galeonów. Jeżeli Harry ustalił nową datę spotkania GD, to zmieniał cyfry na swojej monecie, a wtedy Zaklęcie Proteusza powodowało, że wszystkie monety również się zmieniały i członkowie GD natychmiast wiedzieli o nowym terminie spotkania. Jest to trudne zaklęcie, wymagane na poziomie owutemów. Zaklęcie i skutki jego działania są opisane w tomie 5 w polskim wydaniu na stronie 442 . ZAKLĘCIE SWOBODNEGO ZWISU - użył je Zgredek w HPiKT, przy okazji robiąc okropny bałagan w domu Dursley'ów; polega na lewitacji przedmiotów, coś jak WINGARDIUM LEVIOSA . ZAKLĘCIE TRWAŁEGO PRZYLEPCA - zaklęcie, którym pani Black i Stworek skutecznie uprzykrzają życie mieszkańcom domu przy Grimmauld Place 12 . ZAKLĘCIE ŻARŁOCZNOŚCI - jak sama nazwa wskazuje, zaklęcie powoduje na przykład szybki wzrost roślin. Tym zaklęciem Hagrid powiększył swoje dynie na "Noc Duchów" .

Generuj widget Socjum

Czarna Magia

Ogólnie o Czarnej Magii Czarna Magia różni się od innych magicznych technik intencjami czarodzieja z niej korzystającego. Większość czarów są stosunkowo neutralne - ani nie służą dobru ani złu. Jednakże pewne czary są bardzo złe. Zaklęcia tego rodzaju zazwyczaj nazywa się klątwami. Klątwy są zaklęciami, które mają przyprawić bólu innej osobie. Takie czyny są istnym królestwem czarnej magii. Jednakże, zwykłe rzucenie klątwy nie oznacza od razu, że się praktykuje czarną magię. Ostatecznie, głęboka, prawdziwa intencja rzucającego właśnie czyni różnicę. Takie sytuacje jednak trudno odróżnić. Jednakże, rozumienie różnicy pomiędzy dopuszczalnymi a poważnymi klątwami jest kluczem do zrozumienia czarodziejów i czarownic szkolenia, jakiemu są poddawani w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie na lekcjach obrony przed czarną magią, którą wielu uczniów uważa za najważniejszą lekcję. Niektóre szkoły mają opinię nauczania Czarnej Magii i nie mówi się tu o obronie przed nią; Instytut Durmstrang jest jedną z takich szkół. Zaklęcia czarnomagiczne Typowe zaklęcia czarnomagiczne nazywamy klątwami. Są to ofensywne zaklęcia, które strzelają z różdżki jak z broni; moc klątwy powoduje fizyczne obrażenia i uderzają z wielką siłą. Uroki i przekleństwa są słabszymi zaklęciami, które niekorzystnie oddziałują na obiekt zaczarowania. Jak powyżej jest napisane, niekoniecznie są one poważnymi klątwami. Zamiar rzucającego taki czar robi wielką różnicę. Czarna magia jest czymś więcej niż okropnymi klątwami. Są to czary, które pozwalają owładnąć wolą innego człowieka (np. Imperius lub Cruciatus), albo nawet takie, które zabijają (Avada Kedavra) i są z całą pewnościa kwintesencją Czarnej Magii. Voldemort spędził długie lata nad próbami dojścia do nieśmiertelności. Ta pogoń również jest przykładem Czarnej Magii, ponieważ jest to próba zmiany kolei rzeczy, a naturalną rzeczą jest śmierć. Dumbledore powiedział, że do petrifykacji potrzebna jest "znajomość czarnej magii wyższego stopnia"

Generuj widget Socjum

Quidditch

Mecze odbywają się na owalnym boisku. Ścigający starają się przerzucić kafla przez obręcze (dawniej kosze), w ten sposób zdobywają punkty dla swojej drużyny. Dostępu do „bramek” swojej drużyny strzeże obrońca, z kolei o bezpieczeństwo ścigających dbają dwaj pałkarze. Ich zadaniem jest odbijanie zmierzającego w kierunku ich graczy tłuczka. No i chyba najważniejszy członek drużyny- szukający. Ma on za zadanie złapanie „złotego znicza”, za który to wyczyn drużyna zdobywa 150 punktów, co większości przypadków zapewnia zwycięstwo, (zdarzają się jednak wyjątki, jak np. na Mistrzostwach Świata w Quidditch’u). Kafel W zasadzie od zawsze kafel robiony był ze skóry. Na samym początku była to zwykła, szyta piłka skórzana, często z rzemiennym uchwytem. Uchwyt był potrzebny do łapania jej i rzucania jedną ręką, gdyż piłka była niezaczarowana. Używano również kafli z dziurami na palce. Dopiero, gdy w 1875 roku odkryto zaklęcie „uchwytu” pętle stały się zbędne, gdyż zaczarowana piłka sama przylegała do dłoni ścigającego. Współczesny kafel wygląda tak: Ma on 12 cali średnicy i jest piłką bezszwową koloru czerwonego. Od 1711 r. jest używany w niezmienionej formie. Barwę czerwoną nadano mu w celu uniknięcia trudności jakich mieli gracze ze znalezieniem go w błocie boiska podczas meczy odbywających się np. w trakcie ulewnego deszczu. Z kolei dzięki czarownicy Disy Pennifold zawdzięczamy pomysł zaczarowania go. Obserwując coraz bardziej zirytowanych nieustannym nurkowaniem do ziemi (po upuszczonego kafla) ścigających, wpadła na pomysł, aby nałożyć na niego zaklęcie. Od tej pory kafel spada na ziemie powoli, jakby przez wodę, co pozwala ścigającym na schwytanie go w powietrzu. Tłuczki Pierwszymi tłuczkami były po prostu kamienie (zwane również posokami), którym nadawano kształt piłek. Niestety miały one słabą stronę, kiedy pałkarz zbyt mocno uderzył je pałką rozsypywały się po prostu w żwir, który przez resztę meczu ścigał zawodników . Dlatego też już na początku XVI w. zaczęto eksperymentować z tłuczkami wykonanymi z metalu. Słynna znawczyni wyrobów czarodziejskich Agata Chubb zidentyfikowała aż 12 ołowianych tłuczków z tego okresu. Wbrew nadziejom ołów okazał się materiałem zbyt miękkim. Każde nowe wgłębienie powodowało odchylenie toru lotu tłuczka, który zgodnie z zasadami powinien być całkowicie prosty. Dzisiejsze tłuczki wykonane są z żelaza i mają 10 cali średnicy. Są tak zaczarowane, by nieustannie ścigać wszystkich graczy. Zadaniem pałkarzy jest odbijanie tłuczków jak najdalej od swojej drużyny. Złoty znicz Ma rozmiar orzecha włoskiego, jest tak zaczarowany, aby jak najdłużej unikać złapania. Obrońca (1 zawodnik) Pierwsze wzmianki o obrońcy pochodzą już z XIII w., jednak jego rola zmieniła się od tego czasu. Dawniej obrońca mógł poruszać się po całym boisku oraz strzelać gole. Dopiero w 1620 roku zadania obrońcy zostały uproszczone. Pojawiły się pola bramkowe, a obrońcy pozostawali przede wszystkim w ich obrębie strzegąc swoich bramek. Pałkarze (2 zawodników) Istnieją oni prawdopodobnie od czasu wprowadzenia tłuczków. Ich zadania jako takie nie uległy zbytnim zmianom. Ich głównym zadaniem było i jest strzeżenie pozostałych graczy ze swojej drużyny przed tłuczkami. Ich głównym „narzędziem pracy” jest pałka (dawniej używano maczugi). Nigdy nie mieli oni za zadanie strzelanie goli, ani nie łapali kafla. Dobry pałkarz musi być przede wszystkim silny, aby móc skutecznie odbijać tłuczki. Powinien posiadać też świetne wyczucie równowagi, gdyż czasami są oni zmuszeni do oderwania obu dłonie od miotły, by silniej odbić tłuczek pałką trzymaną oburącz. Ścigający (3 zawodników) Od samego początku głównym celem quidditch’a było wbijanie przeciwnikowi goli. Dlatego też, ścigający to najstarsza pozycja jaka istnieje w tej grze. Ścigający podają sobie kafla w locie, a za każde przerzucenie go przez obręcz przeciwników otrzymują 10 punktów dla swojej drużyny. Szukający (1 gracz) Główną cechą szukającego powinna być szybkość, zwinność i lekkość. Powinni bardzo dobrze trzymać się na miotle oraz mieć „bystre” oko. Ponieważ złapanie znicza bardzo często przesądza o wygranej, to właśnie szukający jest najczęstszym celem ataków zawodników drużyny przeciwnej. To właśnie szukający odnosi najcięższe kontuzje, ale z drugiej strony bycie szukającym to powód do dumy – gdyż zostają nimi najczęściej zawodnicy najlepiej latający na miotle.

Generuj widget Socjum

Socjum Fans Widget

Postacie te występują w 2 cz Komnata tajemnic ! I tylko 3 z nich są pokazane w innych częściach filmu.. mimo iż odgrywają dość ważną role w książce.. Gilderoy Lockhart Lucjusz Malfoy Zgredek Artur Weasley Korneliusz Knot Jęcząca Marta Aragog

Generuj widget Socjum

Harry Potter i Pentakl Wężoustych

Ósmy tom Harry'ego Pottera!
To jest rozdział jednej z Fanek !! Włamanie w Departamencie Tajemnic - Wstawaj! - rozległ się donośny głos, który wyrwał Harry'ego z głębokiego snu – Wstawaj! No już! Ile razy będę cię budzić! Poirytowana Ginny wparowała do sypialni z patelnią w ręku. Po raz kolejny starała się zagonić męża do kuchni na śniadanie. Harry uniósł powiekę i zobaczył purpurową twarz ukochanej. - Mam nadzieję, że nie zamierzasz mnie tym uderzyć – oznajmił wskazując głową na patelnię. - Bardzo śmieszne! - prychnęła z lekkim poirytowaniem - Robię śniadanie. Lily i Teddy są już na dole. Pospiesz się! Spóźnisz się do pracy! - Już wstaje kochanie – odrzekł Harry przeciągając się leniwie na łóżku. Widząc groźne spojrzenie żony wstał pospiesznie i ucałował ją – Nowe wieści ze szkoły? - zapytał. - A żebyś wiedział – fuknęła nerwowo Ginny – Al ma nowego przyjaciela. Kazał cię ucałować – zrobiła pauzę nabierając hałaśliwie powietrza, sprawiała wrażenie zdenerwowanej. Harry domyślał się, że zamierzała mu powiedzieć o kolejnym wyczynie drugiego syna - James z Fredem znowu wkradli się do gabinetu woźnego – oznajmiła po chwili trzęsącym się głosem - Mówiłam, że nie potrzebnie powiedziałeś im gdzie George znalazł mapę Huncwotów! - Oni nigdy nie dają za wygraną – odrzekł Harry z nutą dumy w głosie ale Ginny pacnęła go w czoło więc dodał szybko udając oburzenie – Że też wdali się w Rona! - W Rona? Akurat! - prychnęła Ginny znikając za drzwiami. Kwadrans później Harry zszedł na śniadanie. Tradycyjnie, jak w każdy czwartek, podano jajecznicę na boczku. Kiedy wszyscy zjedli, Ginny odprawiła córkę do dziadków. Sama aportowała się do redakcji Proroka Codziennego. Teddy, który od kilku tygodni pracował w Departamencie Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami, udał się do banku Gringotta (Gobliny poturbowały byłego dokarmiacza smoków. Dajesz wiarę, wujku?!). Harry opuścił dom jako ostatni. Aportował się w atrium Ministerstwa Magii. Jak zwykle o tej porze było zatłoczone. Długi hol wypełniał tłum czarodziejów i czarownic, podążających pośpiesznie przed siebie. Niektórzy obładowani byli stosami pergaminów, inni nosili wyświechtane teczki. Kilku czarodziejów stało przy fontannie z egzemplarzem Proroka Codziennego w ręku. Byli pogrążeni w zażartej dyskusji. Z kominków po lewej stronie co chwilę z cichym poświstem wynurzał się kolejny pracownik ministerstwa. Harry ruszył w kierunku złotych wrót, lawirując w tłumie urzędników. Kiedy minął Fontannę Magicznego Braterstwa i ochroniarza, w tłumie dostrzegł znajomą twarz. - Och, panie Potter! - zawołał Tobiasz Woterby – Cieszę się, że pana widzę! - Witaj Tobiaszu – odrzekł Harry bez entuzjazmu - Już uporaliście się z łatwowybuchowymi dyniami Deryla? Tobiasz westchnął. Pracował w Czarodziejskim Pogotowiu Ratunkowym i nigdy nie narzekał na brak zajęć. Podał rękę Harry'emu i wraz z nim ruszył ku wrotom, wiodącym do holu z windami. - To była masakra – stwierdził zniesmaczony - Co temu durniowi przyszło do głowy. Hodować magiczne dynie wśród mugoli! Piętnastu rannych! Potrzebowaliśmy tuzina amnezjatorów! - Grunt, że już wszystko dobrze – odrzekł Harry witając się co chwila z mijanymi urzędnikami. Kiedy obaj przekroczyli złote wrota, Harry postanowił pozbyć się uporczywego towarzystwa – Masz do mnie jakąś sprawę, Tobiaszu? - spytał niechętnie - Trochę się spieszę... Woterby słynął z tego, że długo zajmowało mu dojście do sedna. Harry z trudem powstrzymywał się, żeby nie powiedzieć mu czegoś przykrego. - Ach, tak. Mam sprawę – odparł podekscytowany czarodziej nieco niepewnym głosem – Chodzi o to, że Fokster prosił mnie... - Już ci mówiłem - burknął z oburzeniem Harry – i wbij to sobie w końcu do tego pustego łba! Nie wiem czy poprę kogokolwiek. Trzymam się z dala od polityki i do tej pory dobrze na tym wychodziłem. - Cieszy się pan olbrzymią popularnością – kontynuował z uporem Tobiasz – jest pan sławny i poważany. Czarodzieje liczą się z pańskim zdaniem. Poparcie dla Fokstera... Harry przeklął głośno. Urzędnicy zgromadzeni przy windach obdarzyli go zniesmaczonym spojrzeniem. Harry poczuł jak jego twarz zalewa się rumieńcem. - Mam w tej chwili ważniejsze sprawy na głowie, niż wybory ministra magii – odparował rozzłoszczony – Muszę poradzić sobie ze smokiem, który od miesiąca nęka mugoli w północnej Irlandii. Mamy problemy ze zdyscyplinowaniem dementorów. W Hogsmeade pojawił się wampir a dodatkowo próbujemy załagodzić nastroje goblinów! Stoimy przed groźbą rebelii! Wciąż brakuje nam ludzi a chętnych na posadę aurora nie przybywa. Wybacz, ale nie mam teraz głowy do popierania kogokolwiek! Poza tym z tego co wiem, Kingsley jeszcze nie zwolnił stołka! - Zdawało mi się, że słyszę twój słodki głosik – zawołał z rozbawieniem Ron, który wyłonił się z tłumu stłoczonego przy windach. Tobiasz nie wiedząc jak ma się zachować, oddalił się bez słowa. Wyglądał na zmieszanego. – Znowu cię nękał ten przydupas Fokstera? - zapytał Ron wiercąc plecy Tobiasza niechętnym spojrzeniem. Harry nacisnął guzik „w dół”. Natychmiast pojawiła się winda. Złote kraty rozsunęły się z łoskotem i weszli do środka. Wewnątrz nie było nikogo. Nad ich głowami unosiły się papierowe samolociki, zawierające przesyłki wewnętrzne. Ron wcisnął guzik. Kraty zatrzasnęły się z hukiem i winda zaczęła opadać w dół. - Mamy tyle problemów a oni zawracają mi głowę wyborami – stwierdził Harry – Ile jeszcze będzie trwało to wariactwo?! - Aż wybiorą nowego ministra – odparował Ron - Widocznie niektórym spieszy się do stołka – obdarzył Harry'ego złośliwym uśmiechem – Całe szczęście, że TY do nich nie należysz! - Nie wracaj znowu do tego! – jęknął Harry – Już mówiłem, że nie nadawałbym się na ministra... Mijali kolejne piętra. Ich rozmowie towarzyszył grzechot i zgrzytanie. - Wizengamot uważa inaczej – ciągnął dalej Ron. - Wizengamot się myli – oznajmił Harry poprawiając okulary na nosie – I nie drąż już tego tematu, bo walnę w ciebie jakąś klątwą. Winda zatrzymała się. Uprzejmy kobiecy głos oznajmił: „Departament Tajemnic” i kraty ponownie się rozsunęły. Harry obdarzył Rona zdumionym spojrzeniem. - Stary, idziemy do Departamentu Tajemnic? - zapytał zaskoczony. - Tak. Dziś rano dostałem sowę od Jorksa. Bardzo WCZEŚNIE rano - stwierdził z lekkim poirytowaniem – W Departamencie znaleziono trupa. Jeden z Niewymownych. - Pięknie! Jakbyśmy mało mieli problemów - syknął zdenerwowany Harry i ruszył wąskim, zaciemnionym korytarzem. Płomień z pochodni falował w powiewie powietrza windy. - To nie wszystko – kontynuował Ron idąc u jego boku – Ktoś naruszył pieczęć Zakonu. Myślę, że włamano się do Komnaty. Harry ponownie głośno przeklął. W Komnacie, o której wspomniał Ron, zostały zgromadzone wszystkie przedmioty należące do Toma Riddle'a. Przynajmniej te, które udało się odnaleźć. Poszukiwaniami tych rzeczy zajmowali się aurorzy, zaraz po tym, jak Harry objął funkcję szefa w Kwaterze Głównej. Wśród licznych drobiazgów zgromadzono szczątki horkruksów, stare fotografie, szaty szkolne oraz różdżkę. Ze względów bezpieczeństwa drzwi do Komnaty zostały zapieczętowane i od ponad dziesięciu lat nikt tam nie zaglądał. Szli chwilę w milczeniu. Gdy stanęli u drzwi, te ustąpiły samoistnie. Znaleźli się w wielkim, kolistym pomieszczeniu. Mrok rozjaśniały jedynie świece, których drżące światło odbijało się w lśniącej marmurowej posadzce. Przez chwile komnata zaczęła obracać się wokół własnej osi, jednak kiedy Harry wyciągnął różdżkę przed siebie, zatrzymała się. Podszedł do jednych z tuzina drzwi. Zamieniły się w chmurę czarnego dymu, odsłaniając długi korytarz wyłożony marmurowymi kaflami. Ruszył dalej. Ron kroczył obok niego. Po chwili ujrzeli dwóch aurorów stojących pod drzwiami na końcu korytarza. - Przyjrzeliście się miejscu zbrodni? - zapytał ostrym tonem Harry mijając aurorów i wchodząc do kolejnego pomieszczenia. - Tak szefie – odrzekł zdenerwowany Jorks – Ale nic nie ruszaliśmy. Harry kucnął przed leżącymi na zimnej posadzce zwłokami. Szczupła, mysia twarz mężczyzny o kasztanowych włosach była biała jak papier. Oczy puste, pozbawione wyrazu. Usta otwarte. Zastygłe, jakby w zdumieniu. - To Matt Brown – stwierdził Ron spoglądając na zwłoki zza pleców przyjaciela – Przyrodni brat Lavender... Nie miałem pojęcia, że był Niewymownym... - I o to chodzi – skwitował Harry zbliżając swoją twarz do twarzy zabitego – Trafiony Morderczym Zaklęciem. To pewne. Żadnych urazów. - My nic nie ruszaliśmy, szefie – powtórzył nerwowo Jorks. Harry westchnął. Wstał na równe nogi i obdarzył Rona porozumiewawczym spojrzeniem. - Nie żyje co najmniej od sześciu godzin – oznajmił Ron. - Zgadza się – potwierdził Harry - Oprawcy zaatakowali go nocą. Zakładam, że jest przypadkową ofiarą. Ich celem była opieczętowana Komnata. - Skąd pewność, że oprawców było kilku? - zapytał auror stojący obok Jorksa. - Do złamania pieczęci potrzeba co najmniej pięciu osób – odrzekł Harry. - Gdzie są aurorzy, którzy pilnowali ubiegłej nocy korytarza? - zwrócił się Ron do pracowników. Ci wymienili nerwowo spojrzenia. - Nikt nie pilnował korytarza – stwierdził po chwili Jorks – Wszyscy zostali oddelegowani do Forkswiev. Do tego smoka... - Bydle ma wyjątkowo grube łuski – dodał drugi auror – Jest odporny na wszelkie zaklęcia. - Smokiem zajmiemy się później – mruknął Harry – Ktoś wchodził do Komnaty? Obaj aurorzy pokiwali przecząco głowami. Harry przeszedł nad zwłokami Matta Browna, pchnął dłonią drzwi i wszedł do Komnaty. Niewielkie pomieszczenie wyglądało jak jaskinia wydrążona głęboko w skale. Panował półmrok. Jedyne światło pochodziło z pochodni gdzieniegdzie osadzonych w ścianach. Ze stropu zwisały wielkie stalaktyty ociekające wodą. Wzdłuż kamiennych ścian ciągnęła się wydrążona w skale półka. Na niej znajdowały się rozmaite drobiazgi należące niegdyś do Voldemorta. - Nad nami znajduje się jezioro głębinowe – oznajmił Harry, kiedy zauważył że Ron ściera z czoła krople wody – Dzięki temu miałem pewność, że nikt nie dostanie się tutaj z powierzchni. - Coś zginęło? - zapytał Ron podchodząc do kamiennej półki. Harry także podszedł. Dokładnie obejrzał zgromadzone przedmioty. Próbował przypomnieć sobie ich rozmieszczenie sprzed dziesięciu lat, gdy jako ostatni opuszczał Komnatę. - Wszystko jest na swoim miejscu – odrzekł błądząc wzrokiem po półce – Nic nie zginęło. - Po co ktoś zadał sobie tyle trudu, jeśli nie zamierzał niczego ukraść? Harry utkwił spojrzenie w starym dzienniku Riddle'a. Ze wszystkich rzeczy tylko on nie był pokryty grubą warstwą kurzu. - Po Riddle'u nie zostało nic cennego – odrzekł Harry biorąc dziennik w dłoń i przeglądając jego puste kartki – Motywem nie była kradzież. Ktoś chciał przyjrzeć się osobistym rzeczom Voldemorta. - I szczególnie zainteresował się starym, zniszczonym dziennikiem? - zadrwił Ron. Wieści o morderstwie w Departamencie Tajemnic rozeszły się lotem błyskawicy. W tydzień po całym zajściu, wiedzieli już wszyscy pracownicy Ministerstwa. Snuto rozmaite plotki i przypuszczenia. Susan Bones z Departamentu Magicznych Gier i Sportów przekonywała wszystkich, że Brown popełnił samobójstwo. „Jego ojciec wylądował w Azkabanie, siostra wyszła za wampira. Nie mógł znieść takich upokorzeń!” - twierdziła. Agnes Rufes ze Służb Administracyjnych Wizengamotu twierdziła, że Niewymownego dopadła banda górskich trolli. Ne potrafiła jednak wytłumaczyć jak mogły się one dostać do Ministerstwa. Co rozsądniejsi czarodzieje opracowywali liczne teorie spiskowe i rzucali podejrzenia. Niewiele miały one jednak wspólnego z prawdą. Harry przez cały ten czas przebywał poza Ministerstwem. Wraz z Ronem i sztabem aurorów starał się opracować skuteczny plan poskromienia smoka, który nękał mieszkańców Forkswiev na północy kraju. Sytuacja była patowa. Smok panoszył się od kilku tygodni a wszelkie zaklęcia okazywały się bezskuteczne. Każdego dnia dwudziestu amnezjatorów musiało pełnić wartę w mieście. Modyfikowali pamięć każdego mugola, któremu „wydawało się” że widział smoka. - W Ministerstwie sporo mówi się o waszym smoku – zagadnął Artur Weasley podczas niedzielnego obiadu, na który Molly zaprosiła całą rodzinę. - Nic dziwnego – odrzekł George przełykając kawałek kurczaka – Bydle od miesiąca robi sobie imprezę kosztem mugoli. Harry milczał. Był zmęczony i poirytowany całą tą sytuacją. - Jak to możliwe, że Ministerstwo jest zupełnie bezradne? - zapytała z niedowierzaniem Angelina spoglądając na zmartwionego Harry'ego – Macie chyba jakąś Brygadę Uderzeniową? Harry prychnął nerwowo. - Te bydle to wyjątkowo odporna bestia – wyjaśnił Ron – Wszystkie dostępne zaklęcia są bezskuteczne. A użycia tych skutecznych zabrania nam prawo! - Myślę, że powinniście poszukać rozwiązania w Londyńskiej Bibliotece Dzieł Niemugolskich – stwierdziła z przekonaniem Hermiona a wszyscy pozostali wymienili między sobą wymowne spojrzenia. - Kochanie, to zajęłoby wieki – odrzekł ostrożnie Ron a Hermiona obdarzyła go oburzonym spojrzeniem. - Tatusiu, przecież wujek jest specjalistą od smoków – wtrąciła się niespodziewanie mała Rose. Miała na myśli Charliego Weasley'a, który sporą część swojego dorosłego życia spędził w rezerwacie smoków w Rumunii. Zapadło niezręczne milczenie. Artur Weasley chrząknął nerwowo i zaczął zajadać się kurczakiem. Wyglądał na poirytowanego. - Jedz kochanie – ponagliła wnuczkę pani Weasley, klepiąc ją po ramieniu. Dalsza część obiadu minęła w idealnej ciszy. Niezależnie od rodzinnej sytuacji, Harry był zdeterminowany dopaść smoka. Mała Rose podsunęła mu, wydawałoby się, oczywiste rozwiązanie. Charlie Weasley od wielu lat zajmował się smokami. Dogłębnie poznał fizjonomię poszczególnych ras. Ich rozmaite obyczaje, ogniste temperamenty. Jak nikt inny potrafił wczuć się w psychikę smoka, a sytuacja w Forkswiev najwyraźniej tego wymagała. W poniedziałkowy poranek, zaraz po wspólnym śniadaniu Ginny zabrała córkę do Muszelki. Obiecała pomóc Fleur w wyborze urodzinowego prezentu dla swojej matki. Ted Lupin po śniadaniu wrócił do swojej sypialni by wysłać sowę (Harry zauważył, że robił to co rano). Kiedy zszedł do kuchni zastał Harry'ego stojącego przy kominku. - Wujku, nie lepiej użyć aportacji? - zapytał zaskoczony. - Nie wybieram się do Ministerstwa – odparł wymijająco Harry a widząc zdumienie na twarzy chłopaka dodał – Aportacja w cudzym domu jest zbyt niegrzeczna. Kultura wymaga by użyć kominka. Ted przytaknął i nie zwlekając aportował się do Ministerstwa. Harry rozpalił różdżką ogień w kominku. Rzucił w niego szczyptę błyszczącego proszku. Ogień zahuczał, płomienie zrobiły się szmaragdowozielone i urosły ponad niego. Wszedł do paleniska i wykrzyknął „Grimmauld Place 12”. Wiele lat minęło od kiedy Harry po raz ostatni postawił nogę w rodzinnym domu swojego ojca chrzestnego. Od kiedy pozwolił zamieszkać w nim Charliemu, poczuł się zwolniony z obowiązku doglądania posiadłości. Mimo to, gdy wyszedł z paleniska na kamienną posadzkę, od razu rozpoznał podziemną kuchnię. W powietrzu unosiły się gęste opary i przyjemna woń. Przemierzając korytarz doszedł do wniosku, że Grimmauld Place 12 zmieniło swoje oblicze. Stało się bardziej przytulne i przyjemne. Charlie zmienił nieco wystrój i pozbył się wielu szpetnych pamiątek po Blackach. Harry zastał go w salonie, pogrążonego studiowaniem map. - Witaj Harry! - zawołał na jego widok - Miło, że zechciałeś wpaść. Po chwili obaj siedzieli przy okrągłym stoliku popijając herbatę. Charlie zajadał się biszkoptem. - Widzę, że sporo się tutaj pozmieniało – stwierdził z uznaniem Harry – Nie sądziłem że w tym domu może być kiedykolwiek tak przyjemnie... - No cóż. Mi podobał się dawny wystrój, ale Jerry marudził żeby wprowadzić zmiany – odrzekł Charlie – a jak on coś sobie postanowi to nie ma zmiłuj. Zapadło niezręczne milczenie. Harry głośno siorbał herbatę. - Ginny wspominała, że masz problem ze smokiem – stwierdził po chwili Charlie – Domyślam się, że potrzebna ci pomoc? Harry pokiwał głową. Opowiedział szczegółowo o sytuacji w Forkswiev. Charlie słuchał go z uwagą. Zdawał się gorączkowo nad czymś zastanawiać. - Rzadko zdarza się, by smok upodobał sobie miejsce w którym pełno jest ludzi – stwierdził, kiedy Harry zakończył opowieść – Smoki są mało towarzyskie. Z reguły unikają kontaktu z ludźmi. Atakują głównie gdy czują się zagrożone. Chyba, że... Zamyślił się na chwilę. - Masz jakiś pomysł? - zapytał zniecierpliwiony Harry. Charlie już miał coś odpowiedzieć, gdy niespodziewanie rozległ się trzask i na stole znikąd pojawiła się żółta koperta. Opatrzona była pieczęcią Ministerstwa. - To służbowa przesyłka – wyjaśnił Harry – Wysyłają ją w nagłych wypadkach. Otworzył kopertę. W środku nie było listu. Zamiast tego rozległ się nienaturalnie poważny głos Rona. „Stary gdzie ty się włóczysz? Wracaj do Kwatery Głównej. Mamy problem”. - Ostatnio mamy same problemy – westchnął Harry wstając z krzesła. - Sprawdź o co chodzi. Ja aportuję się do Forkswiev. Przekonam się czy mogę wam pomóc. Harry podziękował za herbatę i ofiarowaną pomoc. Uścisnął dłoń Charliego i z głośnym trzaskiem rozpłynął się w powietrzu. - Jesteś w końcu! – powitał go nerwowo, kiedy Harry wszedł do gabinetu. - Jestem – odrzekł Harry – Co się stało? - Hogwart raz jeszcze potrzebuje pomocy Harry'ego Pottera – oznajmił znajomy, kobiecy głos zza pleców Harry'ego, który mógł należeć tylko do jednej osoby. - Profesor McGonagall – oświadczył zaskoczony. W drzwiach stała wysoka i szczupła czarownica w szmaragdowozielonej szacie. Jej siwe włosy upięte były w kok. Miała srogą twarz i wyglądała na roztrzęsioną. Wkroczyła do gabinetu zamykając za sobą drzwi. Harry stał jak zaczarowany. Nie widział McGonagall od wielu lat. Ron zaproponował herbatę. - W zaistniałej sytuacji przydatniejsza może być brandy – stwierdziła kobieta. Harry wyczarował butelkę i trzy kieliszki. Profesor McGonagall usadowiła się w fotelu i pociągnęła łyk ognistego trunku. Harry zasiadł za biurkiem. Ron przysiadł na swoim. Wyglądał na zakłopotanego. - Proszę powiedzieć co się stało, pani profesor – powiedział spokojnie Harry. Kobieta westchnęła. Wypiła duszkiem resztę brandy z kieliszka. - Profesor Flitwick został zamordowany – oznajmiła łamiącym się głosem.

Generuj widget Socjum